Święto Przesilenia

Ostatnio bliska mi osoba zastanawiała się, dlaczego w swoim wpisie dotyczącym Halloween nie wspomniałam nic o Dziadach jako o prawdziwie naszej tradycji. Dlatego ten krótki wpis z okazji świąt ostatecznie będzie inny niż pierwotnie zaplanowałam.

Trochę słowiańskich klimatów…

Tak, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to taka współczesna artystyczna interpetacja. Podobnie zresztą jak obecne ruchy rodzimowiercze i wszelkie próby rekonstrukcji obrzędów naszych przodków.
Nie byłabym szczególnie zdziwiona, gdyby okazało się najbardziej autentyczne elementy kultury słowiańskiej oraz pokrewnych przetrwały do czasów współczesnych w postaci tradycji świątecznych asymilowanych przez chrześcijaństwo. W nawiązaniu do wpisu o Halloween mogłabym w tym momencie przewrotnie spytać, kto tu komu pierwszy narzucał obcą kulturę…

Przy okazji przez czystą ciekawość poszukałam trochę informacji na temat Mitry, boga, który w połączeniu z greckimi oraz rzymskimi bóstwami słonecznymi utworzył synkretyczne bóstwo Sol Invictus (łac. Słońce Niezwyciężone) - którego dzień narodzin symbolicznie czczono 25 grudnia. Dowiedziałam się, że według perskiej mitologii sprzed czasów Imperium Rzymskiego Mitra miał przebywać na Ziemi w ludzkiej postaci, gdzie słynął jako uzdrowiciel o łagodnym charakterze. Dokonał on między innymi przemiany wody w wino, kiedy zabrakło trunków na weselu, na którym był obecny. Mitra walczył z demonem ciemności, który przybrał postać byka, i po zwycięskiej walce zmarł wskutek odniesionych ran. Po trzech dniach miał zmartwychwstać, objawić się swoim wyznawcom, aby przekazać ostatnie wskazówki, po czym uniósł się do nieba… czy to przypadkiem nie brzmi znajomo?

Sol

Wszystkim, którzy przypadkiem tu trafili, życzę radosnych, pogodnych, spokojnych Świąt Przesilenia Zimowego i wszelkiej pomyślności w nadchodzącym Nowym Roku.

Zapewne większość spędzi je pod ludowym symbolem drzewa życia, przy stole pełnym symboli płodności, urodzaju i dostatku, wśród światełek mających wskazywać drogę duszom zmarłych i odpędzać duchy mniej życzliwe, prawdopdobnie nie myśląc o tym, że niespodziewany gość przy rodzinnym stole niekoniecznie musi należeć do świata żywych.

A tobie, drogie Niezwyciężone Słońce, wszystkiego najlepszego w dniu urodzin! Już czas przegonić precz te depresyjne ciemności!