Miałam to pisać jako kontynuację innego postu zaplanowanego na przyszłość albo wręcz jego część. Piszę to teraz, być może dlatego, że nadal czuję się dotknięta niesprawiedliwością, która spotkała mnie już dłuższy czas temu, kiedy zupełnie bezprawnie zostałam zmuszona do ukrywania swojego poparcia dla protestów przeciwko nieludzkiej ustawie antyaborcyjnej. Nie tylko mnie to spotkało, jestem świadoma, że wielu innych naraziło się na nieporównywalnie większe nieprzyjemności.
Co jakiś czas słyszę i czytam o lewicowych płatkach śniegu na tym złym zdemoralizowanym Zachodzie, który według tego co mówią w publicznych mediach, już dawno powinien upaść pod ciężarem własnej dekadencji. Jak dotąd Europa Zachodnia istnieje nadal i nic nie wróży rychłego końca świata.
Tymczasem w naszym wspaniałym, mlekiem i miodem płynącym raju mogłam czytać o kuriozalnych sytuacjach takich jak:
Niedawno, przeglądając polską część Reddita w celu zaktualizowania wiedzy o sytuacji epidemiologiczno-politycznej w kraju, natrafiłam na takie cudo.

Czytając komentarze, których na początku było niewiele, uświadomiłam sobie jak wiele z padających w nich zarzutów byłoby równie trafnych, gdyby skierować je pod adresem Kościoła Rzymskokatolickiego.
W ciągu następnych kilku dni trafiłam na artykuł o małżeństwie oszukanym przez rzekomą wróżkę, która manipulując swoimi klientami w ciągu kilku lat wyłudziła od nich kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wcześniej ta sama wróżka oszukała kilka innych osób na duże sumy.
Ostatnio bliska mi osoba zastanawiała się, dlaczego w swoim wpisie dotyczącym Halloween nie wspomniałam nic o Dziadach jako o prawdziwie naszej tradycji. Dlatego ten krótki wpis z okazji świąt ostatecznie będzie inny niż pierwotnie zaplanowałam.
Trochę słowiańskich klimatów…
Tak, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to taka współczesna artystyczna interpetacja. Podobnie zresztą jak obecne ruchy rodzimowiercze i wszelkie próby rekonstrukcji obrzędów naszych przodków.
Nie byłabym szczególnie zdziwiona, gdyby okazało się najbardziej autentyczne elementy kultury słowiańskiej oraz pokrewnych przetrwały do czasów współczesnych w postaci tradycji świątecznych asymilowanych przez chrześcijaństwo. W nawiązaniu do wpisu o Halloween mogłabym w tym momencie przewrotnie spytać, kto tu komu pierwszy narzucał obcą kulturę…
Jak co roku przychodzi ten piękny dzień, 31 października… I jak co roku zaczyna się na nowo.

We wszystkich polskich mediach - oraz w kościołach - z rocznego snu nagle budzą się tłumy oburzonych, krzyczących o tym, że Halloween jest złe i dlaczego w naszym kraju nie należy owego “szatańskiego święta” obchodzić. Tak, główne argumenty przeciwko Halloween opierają się o domniemany związek owego świętowania z szatanem. To nic, że korzenie tego święta sięgają dużo wcześniej niż chrześcijańska wizja diabła, wszystko, co wywodzi się z obcej kultury musi być w ten czy inny sposób związane z demonami i oddawaniem im czci. Dotyczy to zresztą nie tylko świąt i zjawisk kulturowych, które na drodze luźnych skojarzeń można łączyć z czymś umownie zwanym duchowością. Dla niemiłościwie panującego nam okupanta, zwanego też Kościołem Rzymskokatolickim związek z szatanem musi mieć każda rzecz, która po prostu zdobywa popularność. Był już czas Harry’ego Pottera, w pewnym momencie oberwało się Hello Kitty i innym dziecięcym zabawkom, teraz jestem zaskoczona, że można doszukać się także drugiego, trzeciego i kolejnego dna w antystresowych kolorowankach dla dorosłych. Nawiasem mówiąc sama trochę tych kolorowanek posiadam, od prawie trzech lat kurzą mi się na półce, bo nie mam czasu, żeby do tego usiąść. A może powinnam, jeżeli to naprawdę pomaga na stres…