Rocznica urodzin Nikoli Tesli

W czasach błędów i wypaczeń, kiedy bawiłam się na pograniczu ezoteryki i teorii spiskowych, w pewnym momencie musiałam dotrzeć do teorii powiązanych z osobą Nikoli Tesli. Po lekturze kilku blogów i obejrzeniu opublikowanych w sieci filmów byłam skłonna uwierzyć w przynajmniej niektóre z historii dotyczących tego wynalazcy. Obecnie pamiętam kilka z nich.

  • Nikola Tesla miał podróżować świadomością poza fizyczny świat do światów równoległych, gdzie kontaktował się z duchowymi istotami.
  • Część jego wiedzy miała pochodzić od owych istot, pod koniec kariery i życia Tesli mówiono, że otrzymuje on informacje od kosmitów (co w jakimś stopniu wynalazca potwierdzał osobiście).
  • Oprócz tego miał doświadczać wizji (być może wiązało się to jakoś z realnym zjawiskiem synestezji oraz odmiennymi stanami świadomości - hipnotycznymi lub medytacyjnymi).
  • Według niektórych wersji był medium, kanałem, wykonawcą woli wyższych sił, narzędziem w ich rękach.
  • Rzekomo przewidział katastrofę Titanica i powstrzymał przed podróżą swojego przyjaciela, ratując w ten sposób jego życie.

Z pewnym zażenowaniem i rozbawieniem wspominam swoją fascynację tym człowiekiem nie ze względu na jego realne odkrycia i wynalazki, ale dlatego, że uznawałam go wówczas za mistrza okultyzmu, wtajemniczonego, mistyka powiązanego z nadprzyrodzonymi siłami, nad którymi panował. Któregoś roku, 10 lipca, z okazji rocznicy urodzin Nikoli Tesli napisałam wiersz na jego cześć - czy może raczej na cześć owej ezoterycznej wersji jego osoby.


Rodzi się, co umarło, co istniało – kona
Korzeń zapuszcza, ziarno przebija
Tak cenne jedno życie - potęga niezmierzona
Niech buduje, burzy, wskrzesza i zabija!
Niech przekształca, co spotka, niech wprowadza zmiany
Czego pożąda bardziej, co lepsze jest, ciekawsze
Niech nie czeka bezczynnie na czas obiecany
Bo dwa tylko są czasy - nigdy lub od zawsze!

Tak rodził się w czasie burzy przed półtora wieku
Największy z wielkich, ku chwale powołany
By zbudzić to, co ukryte jest w człowieku
Drogę wytyczyć, aby spotkać się z NIEZNANYM

Nic błogosławiony nie przypisał sobie
Granicę tylko badał, gdzie dotrzeć pozwoli
Czyn obcy widział, narzędzie w swej osobie
Wzdłuż prostej linii szedł, wykonawca woli

Gospodarz świata, sam przeciw wszystkiemu
Twórca, co dziełom rozkazy wydaje
Jeden naprzeciw historii, aż uległa jemu
Co w czasie zapisane, po czasie zostaje
Oto był Potencjał, owoc Kondensacji
Co prostą drogą podąża, jednością się staje
Na przekór temu, co uparcie nie chce przyznać racji,
Choć z ulgą pogrzebie, wbrew woli hołd oddaje

Tak daj powrócić na zwycięstwa szlaki
Nigdy albo zawsze, jeśli taka wola
Jednakich dążeń rezultat jednaki
Wierności chwała, zdrady zaś niedola
Tak daj przez ból, przez noce nieprzespane
Wydaj na świat prawdę, cena to łzy słone
Skruszony mur, światło w mroku, wróci zapomniane
Rozkazom posłuszne to, co oswojone

Tak przymuś, zatrzymaj przy sobie i spętaj
Jak błyskawicy-rzeki widokiem olśniony
Wychodzi strumień spod ziemi, tak go zapamiętaj
Krzew ognisty, lawa, piorun pod ziemią wzbudzony
Niech powraca, ilekroć opuścisz powieki
Niech niepokojem wypełnia bezbrzeżnym
Aż pojmiesz co mówi, przeminęły wieki
Czas się ze snu obudzić, odzyskać dług należny

Nigdy lub zawsze - nie będzie inaczej
Tylko coraz mniej szczęścia, bólu coraz więcej
Ale nie wycofać się, nie ulec, zginąć raczej!
Dążyć coraz śmielej a pragnąć goręcej
Tyś jest Wiatr-Potencjał, celem twym działanie
Celem twym przeciągnąć los na swoją stronę
To, co poznasz - zyskasz, co zyskasz - zostanie
Ufność pokładaj w tym, co oswojone

Z jeszcze większym zażenowaniem muszę przyznać, iż w tamtym czasie wyobrażałam sobie, że współcześni ezoterycy - także ja sama - jesteśmy dziedzicami Nikoli Tesli, powołanymi do kontynuowania jego nadprzyrodzonego dzieła. Rozważałam nawet możliwość, że jeden z moich znajomych jest jego kolejnym wcieleniem. Teraz, po latach, wydaje mi się to śmieszne. Jedyne, co pozostało we mnie do tej pory, to pewien sentyment do panteizmu.

Gdzieś w sieci zetknęłam się ze stwierdzeniem, że za młodu prawie każdy bywał szurem. Może faktycznie coś w tym jest.